Wrzesień to wielki powrót do organizowania życia. Pobudki, odwożenie, odbieranie, zajęcia dodatkowe, praca, plan lekcji, którego często długo nie znamy. Nawet jeśli dziecko podchodzi do rozpoczęcia szkoły całkiem spokojnie, dorosły może już w głowie układać skomplikowany rodzinny grafik i zastanawiać się: "Jak my to wszystko ogarniemy?". I właśnie tutaj zaczyna się coś ciekawego. Bo stres związany z początkiem szkoły nie zawsze należy do dziecka.
Dzieci doskonale wyczuwają nasze napięcie
Możemy mówić: "Nie martw się, będzie dobrze", a jednocześnie przy dziecku nerwowo dyskutować o tym, kto je odbierze, jak pogodzimy jego zajęcia z pracą i co będzie, jeśli trafi na wymagającego nauczyciela. Dziecko słyszy jedno, ale widzi coś zupełnie innego.
Psycholożka Beata Sawoń zwraca uwagę, że dzieci obserwują zachowanie dorosłych i na tej podstawie oceniają także sytuacje, których jeszcze dobrze nie znają. Jeśli rodzice zachowują się tak, jakby początek szkoły był wielkim kryzysem organizacyjnym, dziecko może dojść do wniosku, że rzeczywiście nadchodzi coś trudnego. Nie chodzi oczywiście o udawanie, że wszystko jest wspaniałe. Raczej o świadomość własnych emocji i o to, żeby nie robić z nich emocji dziecka.
A może to twój szkolny lęk?
Jest jeszcze jeden mechanizm, o którym rzadko myślimy. Kiedy nasze dziecko idzie do szkoły, sami trochę do niej wracamy do własnej klasy, nauczycieli, ocen, sytuacji, kiedy staliśmy przy tablicy i nie znaliśmy odpowiedzi. Wracamy też do poczucia, że byliśmy lubiani, albo odwrotnie, do presji, której doświadczaliśmy.
Jeżeli sami źle wspominamy szkołę, możemy automatycznie zakładać, że dziecko również będzie się jej obawiało. A ono tymczasem może przede wszystkim czekać na kolegów, ulubioną nauczycielkę albo zajęcia, które lubi.
Możliwa jest też sytuacja odwrotna: dla nas szkoła nigdy nie była problemem, więc nie rozumiemy, dlaczego dziecko tak bardzo przeżywa powrót.
W obu przypadkach popełniamy ten sam błąd - zamiast zobaczyć emocje dziecka, patrzymy na nie przez własne doświadczenia.
Nie zgaduj, co czuje dziecko
Dlatego zamiast od razu pocieszać albo przekonywać: "Nie ma się czego bać", można po prostu zapytać: "Czy cieszysz się na powrót? Na co najbardziej czekasz? Jest coś, czego się obawiasz? Co mogłoby sprawić, żeby początek szkoły był dla ciebie łatwiejszy?".
Odpowiedź może nas zaskoczyć. To, co dla dorosłego wydaje się największym problemem, dla dziecka może nie mieć żadnego znaczenia. I odwrotnie - ono może martwić się czymś, czego sami nawet nie braliśmy pod uwagę.
Czasami najlepszym sposobem przygotowania dziecka do szkoły nie jest więc kolejna rozmowa o tym, że "wszystko będzie dobrze". Jest nim ciekawość tego, co ono naprawdę czuje.
I sprawdzenie, czy przypadkiem część wrześniowego niepokoju nie należy do nas.
Cały podcast zobaczysz na YouTube Mamotoja.pl.
Materiał powstał przy współpracy z Apart.


























