Końcówka wakacji i hasło "wyprawka szkolna" potrafią uruchomić w rodzicach zadziwiający mechanizm. Wchodzimy do sklepu po dwa zeszyty, a wychodzimy z torbą pełną kredek, flamastrów, klejów, nowych bidonów i piórnikiem, którego właściwie nie było na liście.

WIDEO

player placeholder

Tymczasem zanim zaczniemy kompletować wyprawkę na nowy rok szkolny, warto zrobić coś znacznie mniej ekscytującego, za to zdecydowanie korzystniejszego dla portfela - sprawdzić, co zostało z poprzedniego roku.

Nie chodzi tylko o oszczędzanie. Dziecko naprawdę nie potrzebuje co roku zaczynać szkoły z kompletem nowych rzeczy. Część przyborów wystarczy umyć, naostrzyć lub uzupełnić. Inne trzeba wymienić nie dlatego, że są zeszłoroczne, ale dlatego, że przestały spełniać swoją funkcję.

Zobacz także:

Zacznij od plecaka, ale nie pytaj tylko, czy jest ładny

Plecak po roku użytkowania może wyglądać całkiem dobrze, a mimo to wymagać wymiany. Sprawdź zamki, szwy, szelki i dno. Zobacz, czy nic się nie pruje i czy wszystkie zapięcia działają.

Potem niech dziecko go założy. To ważne szczególnie w przypadku młodszych uczniów, którzy w ciągu roku potrafią sporo urosnąć. Plecak, który był wygodny poprzedniej jesieni, po wakacjach może już gorzej leżeć.

Jeżeli jest w dobrym stanie i nadal pasuje, nie ma powodu go wymieniać tylko dlatego, że zaczyna się kolejny rok szkolny.

Otwórz piórnik i naprawdę sprawdź jego zawartość

Nie wystarczy zajrzeć i stwierdzić: "Kredki są". Weź kartkę i sprawdźcie wspólnie, które długopisy piszą, czy klej nie wysechł, nożyczki nadal dobrze tną, a temperówka nie rozsypuje się po pierwszym użyciu. Kredki warto naostrzyć i zobaczyć, których kolorów rzeczywiście brakuje. Flamastry przetestować. Linijkę zostawić, jeśli jest cała.

Po takim przeglądzie może się okazać, że zamiast kolejnego pełnego zestawu potrzebujecie trzech długopisów, kleju i dwóch ołówków.

Zeszyty nie mają daty ważności

Kilka czystych zeszytów zostało z poprzedniego roku? Świetnie. Mogą poczekać na wrzesień.

To samo dotyczy bloków, papieru kolorowego, teczek, farb czy plasteliny, jeśli nadal nadają się do użycia. Warto zebrać wszystkie szkolne materiały w jednym miejscu, zanim zaczniecie tworzyć listę zakupów. Dopiero wtedy będzie wiadomo, czego rzeczywiście brakuje.

Jest też dobry powód, żeby nie kupować zbyt wielu zeszytów na zapas. W pierwszych dniach szkoły nauczyciele często przekazują konkretne wymagania dotyczące formatu, liczby kartek czy rodzaju zeszytu. Lepiej dokupić właściwy niż zostać z zapasem niewykorzystanych.

Sprawdź śniadaniówkę i bidon

Tu kryterium jest proste: mają być szczelne, łatwe do umycia i wygodne dla dziecka.

Nalej wodę do bidonu, zakręć go i sprawdź, czy nie przecieka. Zobacz, w jakim stanie są uszczelki i ustnik. Obejrzyj dokładnie śniadaniówkę, zwłaszcza miejsca przy zamknięciu i zakamarki trudniejsze do doczyszczenia.

Jeżeli wszystko działa, nie ma potrzeby wymiany. Jeśli pojemnik nie domyka się albo bidon regularnie zalewa zawartość plecaka, nowy zakup rzeczywiście ma sens.

Zajrzyj do worka na WF

Worek bardzo łatwo przełożyć z jednej szafy do drugiej i uznać temat za załatwiony. Tymczasem problemem zwykle nie jest sam worek, tylko jego zawartość.

Nie zakładaj, że zeszłoroczna koszulka, spodenki i buty nadal pasują. Dzieci rosną przez wakacje, a obuwie sportowe, które w czerwcu było "jeszcze dobre", we wrześniu może już uciskać.

Poproś dziecko, żeby wszystko przymierzyło. Pięć minut może oszczędzić Wam nerwowego poszukiwania butów wieczorem przed pierwszym WF-em.

Ubrania też warto przejrzeć przed zakupami

Nie zaczynaj od pytania: "Co trzeba kupić?". Zacznij od: "Co nadal pasuje?".

Przejrzyjcie spodnie, bluzy, kurtkę przejściową, buty i strój potrzebny na rozpoczęcie roku. Dopiero potem zapiszcie braki. To prosty sposób, żeby nie kupić trzeciej granatowej bluzy, kiedy tym, czego naprawdę brakuje, są buty na zmianę.

Z elektroniką zrób próbę generalną

Jeżeli dziecko korzysta do nauki z laptopa, tabletu, słuchawek czy drukarki, nie czekaj na pierwsze zadanie wymagające ich użycia.

Uruchom sprzęt. Sprawdź, czy ładowarki są na miejscu, słuchawki działają, a drukarka ma papier i tusz lub toner. Zobacz też, czy urządzenia nie wymagają aktualizacji.

To jedna z tych rzeczy, o których łatwo zapomnieć w sierpniu, a które potrafią przypomnieć o sobie w najmniej odpowiednim momencie.

Dopiero teraz zrób listę zakupów

Po takim przeglądzie czas na kartkę albo notatkę w telefonie. Podziel rzeczy na trzy grupy:

  1. Trzeba kupić - dziecko z czegoś wyrosło, przedmiot jest zużyty albo go brakuje.
  2. Może się przydać - zakup nie jest pilny i można wrócić do niego po rozpoczęciu szkoły.
  3. Mamy - ta część jest ważna, bo chroni przed wrzucaniem do koszyka kolejnych rzeczy "na wszelki wypadek".

I dopiero z tak przygotowaną listą warto iść na zakupy.

Nie kupuj całej wyprawki w ciemno

W sierpniu łatwo ulec wrażeniu, że przed 1 września trzeba mieć przygotowane absolutnie wszystko. Nie trzeba.

Jeśli szkoła lub nauczyciel przekazali konkretną listę - korzystaj z niej. Jeśli nie, kup podstawy i poczekaj na pierwsze dni zajęć. Dotyczy to szczególnie zeszytów, materiałów plastycznych i dodatkowych pomocy.

Mniej rzeczy kupionych niepotrzebnie oznacza nie tylko mniejszy wydatek. To także mniej przedmiotów, które później trzeba gdzieś przechowywać.

Mały krok na dziś

Nie kupuj dziś niczego.

Wyjmij zeszłoroczną wyprawkę i zrób jej przegląd razem z dzieckiem. Sprawdźcie plecak, piórnik, przybory, strój na WF, śniadaniówkę i bidon.

Dopiero kiedy będziecie wiedzieć, co macie, zapiszcie to, czego brakuje. Być może okaże się, że tegoroczne przygotowania do szkoły będą prostsze - i tańsze - niż zakładaliście.

Jutro w ramach "Back to school" wykonamy następny mały krok.