Prędzej czy później nadejdzie dzień, gdy weźmiemy dziecko do swojego łóżka – albo by uciszyć je w nocy, albo w czasie choroby, ząbkowania, albo też na poranne baraszkowanie. W niektórych rodzinach bywają to sporadyczne okazje, w innych maleństwo spędza całe noce z rodzicami. Czy jest jakaś rozsądna recepta na dzielenie łóżka?
Zasadniczo lekarze uważają, że dziecko powinno mieć swój własny pokój sypialny – swoje terytorium, w które nikt nie będzie interweniował. Takie spanie jest bardziej higieniczne i zapobiega problemom w przyszłości związanym z odzwyczajaniem dziecka od spędzania nocy z rodzicami. To samo zaleca się z punktu widzenia rodziców – w końcu seksualność jest ważnym elementem zdrowego związku, a łóżeczko w sypialni małżeńskiej, nie mówiąc o dziecku śpiącym w jednym łóżku z mamą i tatą, zdecydowanie nie sprzyja romantyzmowi.

WIDEO…
Dzieci jednak bardzo często same domagają się wspólnego spania. Specjaliści tłumaczą to obawą przed nocą, samotnością, niezrozumieniem zjawiska gaśnięcia całego świata. Wiele maluchów cierpi na koszmary, a ciemne kąty jednoosobowego pokoju tylko karmią wybujałą wyobraźnię. Oczywiście, wszystko zależy od charakteru dziecka – te bardziej niespokojne i ekstrawertyczne będą częściej przydreptywać do naszej sypialni nocą.
Okazuje się, że wszędzie poza Europą i Stanami Zjednoczonymi, praktyka spania razem z dzieckiem jest bardzo naturalna i rozpowszechniona. W Azji, Ameryce Południowej, Australii i Afryce bliskość matki jest postrzegana jako warunek konieczny rozwoju i zdrowego snu maleństwa. Tymczasem, w naszej kulturze powszechne jest przekonianie, że branie dziecka na ręce, kiedy tylko zapłacze i kładzenie go do łóżka rodziców przynosi skutki w postaci rozkapryszenia i nadużywania szantażu łzami. Faktycznie, nie reagowanie na każdy szloch i pozostawianie dziecka samego z jego niepokojem po jakimś czasie przyniesie samodzielne uspokojenie. Tyle tylko, że niekoniczenie jest to najlepszy sposób na uczenie maleństwa radzenia sobie ze strachem i samotnością – dziecko cichnie, bo nie widzi reakcji, ale negatywne uczucia pozostają.
Wydaje się zatem, że przesada w obie strony jest wysoce niewskazana. Dziecko powinno wiedzieć, gdzie jest jego własne miejsce snu i czuć się tam dobrze, ale w okazjonalnych chwilach niepokoju i bólu ukojenie go w sypialni rodziców na pewno nie stanowi żadnego zagrożenia, wręcz przeciwnie, daje naszej pociesze dodatkową gwarancję bezpieczeństwa w domu. Ważne żeby tych okazji nie powtarzać zbyt często.



























